Świąteczne ozdoby i przysmaki na wigilijny stół. RCKP w Krośnie zaprosiło mieszkańców na Kiermasz Świąteczny [ZDJĘCIA]

Tomasz Jefimow
Regionalne Centrum Kultur Pogranicza w Krośnie już po raz 15. zaprosiło mieszkańców na Kiermasz Świąteczny. Wybór był ogromny. Można było zaopatrzyć się w wigilijne potrawy, upominki i ozdoby świąteczne.
Regionalne Centrum Kultur Pogranicza w Krośnie już po raz 15. zaprosiło mieszkańców na Kiermasz Świąteczny. Wybór był ogromny. Można było zaopatrzyć się w wigilijne potrawy, upominki i ozdoby świąteczne. Tomasz Jefimow
Regionalne Centrum Kultur Pogranicza w Krośnie już po raz 15. zaprosiło mieszkańców na Kiermasz Świąteczny. Wybór był ogromny. Można było zaopatrzyć się w wigilijne potrawy, upominki i ozdoby świąteczne.

Sztuczna inteligencja “nie radzi” sobie z hejtem?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dziecko PRL-u

Ja jako dziecko z czasow komuny Bierutowo-Gkomulkowskich NIENAWIDZILEM swiat. W innych rodzinach dzieci dostawaly prezenty, choinka, potrawy swiateczne, odwiedziny wzajemne spiewanie koled , pasterka, zabawy na sniegu itd.

A u nas bieda z nedza w domu. Choinka tylko wtedy jak znalezlismy wyrzucona. Kartoflanka, kukurydzianka gotowana, chleb z margaryna a czesto gesto tylko pieczony na blasze, potarty zabkiem czosnku i posypany sola, albo chleb z marmolada z bloku i to TYLKO 1 kromka bo bochenek jeszcze musi starczyc na sniadanie dla wszystkich, a do tego czarna kawa do 3-ciego parzenia. Prezentow od Mikolaja nigdy nie bylo, a my robilismy sobie prezenty zawijajac kawalek deski w stara gazete i wkladajac jeden drugiemu pod poduszke jako "bombonierki". Na zadne sanki nie pozwolili chodzic bo zedrze buty odziedziczone ze starszego brata zelowane starymi oponami z rowerow i w czym pojdzie do szkoly. Nosilo sie stare nicowane plaszcze, prute stare swetry przerabiane na drutach, krotkie spodnie i ponczochy patentowe przez cala zime.

Cos takiego jak alkohol u nas w domu nie istnial, a ksiadz przychodzil “po kolede” i wyciagal reke BO MU SIE NALEZALO ! Zadnej pomocy z nikad nie dostawalismy nawet od KOSCIOLA a puste opakowania po paczkach z UNRY widzialem na smietniku za Kasynem Milicyjnym bo na nich pisalo DAR NARODU AMERYKANSKIEGO DLA NARODU POLSKIEGO.

I to mam wspominac z sentymentem ze ciagle mi bylo zimno i chodzilem glodny ?

A do tego gruzlica ktora na wskutek niedozywienia i zimna sie zarazilem.

Dodac wiecej ? Moge, ale mysle ze wystarczy na razie.

Dodaj ogłoszenie