Śledztwo Prokuratury Okręgowej w Krośnie w sprawie nożownika z dworca wciąż bez finału. Potrzebna opinia biegłych

Ewa Gorczyca
Ewa Gorczyca
Ewa Gorczyca
Co najmniej miesiąc potrwa jeszcze śledztwo dotyczące dramatu, który rozegrał się latem ub. roku na dworcu autobusowym w Krośnie. Pasażer busa ciężko ranił nożem kierowcę.

- W tej sprawie został już zebrany cały materiał dowodowy, ale po badaniu psychiatrycznym podejrzanego biegli zadecydowali o konieczności dłuższej obserwacji w warunkach szpitalnych - tłumaczy prokurator Beata Piotrowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krośnie.

Przypomnijmy: dramatyczne wydarzenia rozegrały się na dworcu autobusowym w Krośnie 17 czerwca, przed godz. 20. Bus, należący do krośnieńskiego prywatnego przewoźnika, przyjechał z Krakowa. Krośnieński dworzec był końcowym przystankiem.

Pasażerowie wysiedli, zabrali bagaże, kierowca zamknął bagażnik i wrócił do pojazdu, sprawdzić, czy wszyscy go opuścili. Zauważył, że pozostał śpiący pasażer. Podczas próby rozbudzenia go, podróżny nagle zaatakował kierowcę, zadając mu kilka ciosów ostrym narzędziem i uciekł.

Kierowca wyszedł z busa o własnych siłach, ale wymagał natychmiastowej pomocy. 59-latek stracił dużo krwi. Zareagowały młode dziewczyny, uczennice czekające na autobus. To one pierwsze tamowały krwotok, potem mężczyzną zajęli się ratownicy wezwanego przez świadków pogotowia.

Ranny kierowca został przetransportowany do szpitala. Miał rany na głowie i głęboką ranę klatki piersiowej.

Nożownik nieuchwytny przez trzy dni

Mimo policyjnej obławy napastnika nie udało się zatrzymać od razu. Policja zmobilizowała wszystkie siły. Mundurowi oraz funkcjonariusze w nieoznakowanych radiowozach sprawdzali osiedlowe zakamarki, mogące stanowić alternatywę ucieczki dla przestępcy, funkcjonariusze operacyjni przeglądali zapisy monitoringu miejskiego, działania operacyjne prowadzili policjanci służby kryminalnej i dochodzeniowo-śledczej.

Wytypowano kilka osób, które mogły mieć związek z tym zdarzeniem. Ostatecznie ustalono, że sprawcą brutalnego ataku może być 35-letni krośnianin. Zatrzymano go trzy dni po zdarzeniu, na terenie jednej z prywatnych posesji w Krośnie. Był kompletnie zaskoczony, nie spodziewał się, że funkcjonariusze wpadną na jego trop.

Sprawa była głośna w Polsce, śledztwem zajęła się Prokuratura Okręgowa w Krośnie. 35-latkowi postawiła zarzut usiłowania zabójstwa.

- Mężczyzna nie przyznał się do winy. Złożył wyjaśnienia, ale możemy ujawniać ich treści - mówi prokurator Beata Piotrowicz.

Prokuratura dysponuje już pełnym materiałem dowodowym, w tym opiniami dotyczącymi śladów biologicznych.

- Teraz kluczową kwestią jest ustalenie stopnia poczytalności podejrzanego - mówi prokurator Piotrowicz. - Sam charakter czynu wskazuje, że trzeba się nad tą kwestią pochylić.

Po wniosku biegłych prokuratura wystąpiła do sądu o skierowanie 35-latka na kilkutygodniową obserwację psychiatryczną. Sąd wniosek ten uwzględnił. Po uzyskaniu opinii co do poczytalności podejrzanego prokurator będzie mógł wydać decyzję merytoryczną co do finału śledztwa.

Za usiłowania zabójstwa grozi taka kara jak za zabójstwo (minimum 8 lat pozbawienia wolności, 25 lat lub dożywocie).

Kolno wolne od koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie