67-latek z gm. Wojaszówka oskarżony o znęcanie się nad rodziną i podpalenie domu

Ewa Gorczyca
Ewa Gorczyca
pixabay.com
Do sądu w Krośnie trafił akt oskarżenia przeciwko Janowi G. z gm. Wojaszówka. Mężczyzna po kilku miesiącach znęcania się nad żoną i straszenia, że podpali dom, spełnił swoje groźby. Na szczęście szybka reakcja domowników zapobiegła tragedii.

Mężczyzna przez ostatnich 20 lat mieszkał w Stanach Zjednoczonych. W maju ub. roku, po latach pobytu za granicą, wrócił do rodzinnego domu, gdzie mieszkała jego żona a także córka i zięć z dziećmi.

Pierwszy miesiąc po jego powrocie przebiegał w miarę spokojnie. Jednak między Janem G. a pozostałymi członkami rodziny szybko zaczęły się konflikty. Tym bardziej, że 67-latek praktycznie nie trzeźwiał, co sprzyjało powstawaniu awantur. Zaczął zachowywać się wulgarnie wobec żony, potem doszły groźby i straszenie, że wysadzi dom w powietrze albo go podpali.

Krytycznym dniem w relacjach między Janem G. a pozostałymi domownikami okazał się 31 grudnia ub. roku. W ostatnim dniu ubiegłego roku Jan G. także nie odmówił sobie alkoholu.

W sylwestrowy wieczór pijany poszedł do garażu. Zabrał stamtąd plastikowy kanister z benzyną. Wrócił z nim do domu, gdzie byli wszyscy pozostali domownicy, w tym trójka dzieci. Na półpiętrze budynku wylał benzynę i podpalił.

Zaplanował podpalenie domu?

Świadkiem sytuacji była wnuczka mężczyzny. Powiedziała rodzicom, co robi dziadek. Córka mężczyzny weszła na klatkę schodową i zauważyła ogień na półpiętrze.

Szybka reakcja domowników sprawiła, że pożar nie zdążył się rozwinąć. Ugasili go bez konieczności wzywania straży pożarnej.

O interwencję poprosili policję. Funkcjonariusze przyjechali na miejsce i zatrzymali Jana G. Miał 1,5 promila alkoholu w organizmie.

Jak się okazało, próba podpalenia domu nie była jedynie na postrach. Kilka godzin wcześniej Jan G. odkręcił kran w najniższej kondygnacji domu. Woda spływała do kanału tak długo, aż została całkowicie wypompowana ze studni.

- To oznacza, że oskarżony zaplanował swój czyn i chciał spełnić groźbę. Brak bieżącej wody miał uniemożliwić gaszenie pożaru - mówi Iwona Czerwonka-Rogoś, prokurator Rejonowy w Krośnie.

Na szczęście w domu były zgromadzone jako zapas (na wypadek wyschnięcia studni) pięciolitrowe pojemniki z wodą. To pozwoliło domownikom opanować zagrożenie.


Prokuratura Rejonowa w Krośnie postawiła 67-latkowi dwa zarzuty.
Jeden dotyczy znęcania się (od października 2020 roku do grudnia 2020 roku) psychicznie nad żoną i córką.

- Jan G. będąc pod wpływem alkoholu wszczynał awantury domowe, używał słów wulgarnych, obelżywych, krytykował, poniżał, groził podpaleniem, wysadzeniem domu zamieszkiwanym również przez małoletnie dzieci - informuje prokurator Iwona Czerwonka-Rogoś.

Drugi z zarzutów dotyczy sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa pożaru budynku mieszkalnego zamieszkiwanego przez wiele osób, poprzez rozlanie substancji łatwopalnej i podpalenie jej.

Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Krośnie. Jan G. na proces czeka w areszcie tymczasowym. Grozi mu do 8 lat więzienia. Mężczyzna nie przyznaje się do zarzutów. Jak twierdzi obwinianie go to zemsta zięcia, który buntuje przeciwko niemu rodzinę.

Koronawirus groźny tylko w pomieszczeniach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie